|
|
Kampusy uniwersyteckie, miasta na obrzeżach miast, działające bardziej jak koszary (interesujący zbieg okoliczności) niż jak zintegrowana dzielnica z określoną funkcją. Podporządkowane technologicznym relacjom w celu sprawnej produkcji absolwenta, zapominają o całym świecie zewnętrznym. Edukując, przy okazji oduczają młodych ludzi miasta i jego morfologii. Oferując atrakcyjną paletę sprawnie zorganizowanych funkcji, począwszy od tych edukacyjnych na hedonistycznych rozrywkach kończąc tworzą ‘fajne miejsce’ do przeżycia 5-ciu lat. Więc zasysają ludzi z dużą siłą, wypluwając ich po zajęciach lub po nocnych imprezach. Są trochę jak nowotwór na zdrowej tkance. Anektują wszelką witalność i aktywność, pozbawiając jej tym samym reszcie miasta, która słabnie, a często stopniowo obumiera. Same w tym czasie pęcznieją do monstrualnych rozmiarów, nie wytrzymując uwarunkowań związanych z peryferyjną lokalizacją. Zaczynają trzeszczeć więzi sąsiedzkie, powiązania komunikacyjne, relacje społeczne. Organizm kampusu, aby sprostać rosnącym oczekiwaniom coraz mocniej obudowuje się funkcjonalnie, coraz bardziej wysysając słabnące miasto. Jednocześnie jego nie-miejska struktura zaczyna być ‘meblowana’ wszelkimi nowymi aktywnościami w sposób coraz bardziej przypadkowy i chaotyczny. Stąd już tylko krok do poważnych problemów… W swojej pracy chcieliśmy zwrócić uwagę, na element rewitalizacji nie-miejskiej - słabej i nijakiej przestrzeni publicznej poprzez wprowadzenie nowego obiektu. Jesteśmy głęboko przeciwni ‘ugettowieniu’ kampusów. Wprowadzenie na ich teren funkcji ponad-uniwersyteckich daje szansę na działanie całości w różnych porach, dniach, w wakacje, a także przez różnych użytkowników. I dzieci i starców. Warunkiem do tego jest zorganizowanie w ramach kampusu dobrych przestrzeni publicznych o wysokiej jakości, a także wprowadzenie między nimi czytelnych relacji, odpowiedniej hierarchii i sieci powiązań. Jeżeli przyjąć, że kampus uniwersytecki to taki mini-organizm miejski to my chcieliśmy go trochę naprawić, uczytelnić stosując reguły wypracowane przez wieki w ‘starych miastach’. Z ich morfologią, hierarchicznością przestrzeni, prowadzeniu człowieka, wzmaganiu i wygaszaniu jego aktywności. Zastany układ koszar nie miał takich ambicji urbanistycznych. Należałoby zatem trochę posprzątać. Nasze główne działanie zakłada ewolucyjne przeobrażenie charakterystycznych przestrzeni publicznych w obrębie kampusu. Trzon kompozycji z uwagi na swój centralny charakter, opiera się na zasadzie współistnienia dwóch asymetrycznych placów (duży i mały). Układ niezwykle charakterystyczny dla śląskich miast. W przyjętej zasadzie kompozycyjnej chcieliśmy przede wszystkim doodkreślić kulminacyjny punkt założenia (plac centralny), a także stopniowo wygasić aktywność poprzez redukcję placu przedwejściowego do Newton’a. Hierarchia przestrzeni staje się czytelna, a zabieg ze zmianą geometrii placu powoduje jego optyczne domknięcie, kończące sekwencję przestrzeni publicznych na tym kierunku. Tuż obok jest przecież granica kampusu. Wąska szczelina urbanistyczna zapewnia limitowany przepływ ludzi do nowoprojektowanej pływalni i daje nam kontrolę nad otwarciami widokowymi na malownicze pola na horyzoncie. |
INNOWACYJNE CENTRUM DYDAKTYCZNE NEWTON POLITECHNIKA OPOLSKA









