BIUROWIEC NA NOWYCH ŻERNIKACH

Osiedle „Nowe Żerniki” to współczesny projekt urbanistyczny, który odwołuje się w swoich założeniach programowych do idei wystawy WUWA z 1929 roku, poszukując integracji mieszkania z miejscem pracy. Powstałe w latach 2011-2018 założenie już w fazie masterplanu wyznaczyło tereny po wschodniej stronie Alei Architektów jako obszar realizacji funkcji biurowo-usługowych. Celem tego ruchu była funkcjonalna komplementarność osiedla i wygenerowanie bliskich, pieszych powiązań pomiędzy mieszkaniem, a miejscem pracy. Założono na podstawie badań i doświadczeń, że takie miksy funkcjonalne, przy dzisiejszej dynamice społecznej i możliwościach zmian miejsca zamieszkania, mogą wygenerować atrakcyjne koneksje przestrzenne minimalizujące tranzyty w obrębie różnych dzielnic mieszkaniowych. Lokalizacja funkcji usługowo-handlowych miała również za zadanie zapewnienie ochrony akustycznej dla terenów mieszkalnych przed hałasem z pobliskiej Autostradowej Obwodnicy Wrocławia.

Inwestor, lokalny przedsiębiorca, otwarty na innowacje stawia na jakość architektury oraz elastyczność rozwiązań, które mogą dostosowywać się do zmieniających się potrzeb rynku. Otwarty, elastyczny plan może realizować zmienne w czasie potrzeby firmy, które dyktuje rynek, dzieląc powierzchnię w przeróżnych permutacjach wielkościowych. W strukturze budynku przewidziano również przestrzenie na niezależne usługi, które mogą stać się pasywnym źródłem dochodu dla głównej działalności przedsiębiorcy. Na parterze zlokalizowane będą usługi, które dopełnią handlową oś Alei Barskich, pełniącą rolę kręgosłupa osiedla. Budynek, sygnowany herbem Wrocławia w formie trawestacji oryginalnego, pięciopolowego godła, wprowadza nowoczesny i estetyczny element do architektury osiedla. Projekt uwzględnia wiele proekologicznych rozwiązań, a także oferuje taras rekreacyjny, co podnosi komfort pracy w nowoczesnym biurze.

To pierwszy etap ambitnej wizji, z planami na kontynuację. Cieszymy się, że mogliśmy wspólnie stworzyć nowy model miejsca pracy, który łączy funkcjonalność z estetyką, w formie kompaktowego, butikowego biura w obrębie dzielnicy mieszkalnej, stanowiący alternatywę dla wielkoprzestrzennych biur korporacji.

LUNI

Ten budynek długo nie miał szczęścia. Ciężko doświadczony bombardowaniem w czasie Festung Breslau, następnie przeorany doczesną potrzebą szybkiej, powojennej odbudowy, stał się karykaturą gmachu. Swoistym kolażem czasów świetności z napierającą zewsząd bylejakością i programowym obrzydzeniem dla niemieckiego dziedzictwa. Na ten status materialny nałożyły się problemy funkcjonalne – migracja rozproszonych po mieście obiektów Uniwersytetu Medycznego do nowo powstającego kampusu, dająca uczelni synergie organizacyjne. Pozostał opuszczony budynek o proweniencji gmachu z krzywym dachem urągającym logice geometrii, fatalną kondycją techniczną i niewiadomą przyszłością funkcjonalną.

Naszym nadrzędnym zamiarem projektowym było przywrócenie mu geometrycznej spójności, która pozwalałaby uzyskać status odpowiedni rangą do jakościowego sąsiedztwa. A mówimy tu o Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich i kościele uniwersyteckim, który łączy się z gmachem głównym Uniwersytetu Wrocławskiego. Dodatkowo tę potrzebę mocno podbijała ekspozycja na nabrzeże Odry tłumnie obserwowane od strony niezwykle witalnych wysp.

Przywróciliśmy proporcje, wracając do historycznej geometrii dachu. Niestety nie udało się przekonać planistów i służb konserwatorskich do replikowania belwederu. Niemniej zmienione gabaryty, geometria i ciężar optyczny dachu pracują na nową tożsamość gmachu. Współczesność tej interwencji, niezauważalną w sylwecie panoramy nabrzeży, zapisaliśmy w materiale pokrycia dachowego. Jest to jednorodna tafla szklana pokryta migrującym wzorem sitodruku, dająca z zewnątrz efekt monomateriału, a od strony użytkowników niesłychane doznania widokowe. Jednocześnie przy włączonym oświetleniu, efekt latarni wydobywa nowoczesność realizacji. Całość dopełniliśmy monochromatyzmem fasad, nie szukając dodatkowych środków wyrazu, które rozpraszałyby koherentność bryły.

Budynek butikowych biur, bez parkingu, z wejściem z ulicy, zachowujący wszystkie historyczne poziomy i klatki schodowe to ewenement na lokalnym rynku. Bardzo ważny dla nas i dla budowania świadomości potencjalnych inwestorów, szukających nieoczywistych wartości wśród porzuconych obiektów zabytkowych.

MŁYN MARIA

Projekt zespołu mieszkaniowo-usługowego Młyn Maria obejmował remont dwóch niedziałających już młynów – Maria i Feniks, ich nadbudowę oraz rozbudowę kompleksu o plombę i zachodni łącznik. Głównym założeniem projektu było przywrócenie działalności od lat niszczejącego zabytku, dostosowanie obiektu do nowej funkcji i rewitalizacja terenów przyległych. Charakterystyczny, powojenny obraz Młynów – z niskim łącznikiem i logo, tworzył pamięć przestrzenną miejsca, którą postanowiliśmy utrwalić. Dzięki odtworzeniu przejścia bramowego i pomostu od zachodniej strony Wyspa Piasek i Młyńska zyskała kolejne połączenie piesze. Dodatkowo północno-zachodnią strefę działki ukształtowano w formie skarpy niwelującej różnicę poziomów terenu, kryjącą w sobie podziemny garaż oraz pełniącą funkcję otwartej przestrzeni publicznej dla Wrocławian. Na górnej platformie skarpy zasadzono drzewa, a schody wzbogacono o ławki z niską roślinnością – tak, aby widok na rzekę i kanał będący istotnym elementem założenia nie był przesłonięty. Istniejące otwory okienne powiększyliśmy, pozostawiając pierwotny obrys widocznym oraz różnicując stopień przezierności nowego przeszklenia. Nadbudowę obiektu wraz z jego rozbudową o plombę oraz zachodni łącznik zrealizowano w odmiennym materiale – perforowanej blasze falistej złożonej z elementów stałych oraz sterowanych mechanicznie żaluzji okiennych. Różnica pomiędzy tym co nowoprojektowane a istniejące jest czytelna, a budynek w zależności od ilości światła, pogody czy temperatury zyskuje zmienną formę, dynamizowaną mobilnością fasad.

 

WITOLDA 3840

Witolda 3840 to kolejne miejsce odzyskane dla miasta i dialogu z jego przedwojenną tkanką. Siedziba Głównego Urzędu Celnego została zbudowana w 1907 r. na terenie przyległym do dawnego portu miejskiego, który to przez stulecia wyznaczał industrialną tożsamość tej części miasta i dopiero na przełomie XIX i XX w. podlegał przeobrażeniom, stając się częściowo obszarem mieszkalnym z zabudową czynszową. Po wojennej zawierusze z niezwykle gęstego miasta wyparowało 70% zabudowy. Rozgęszczony, pozbawiony funkcjonalnej i architektonicznej tożsamości teren popadał w coraz większą miejską patologię. Dopiero ostatnie dwie dekady pozwoliły na podjęcie prób jego redefinicji i odzyskania jego pełnego potencjału. Jednym z czytelnych procesów miejskich jest zmiana nabrzeży Odry na podstawowe dla miasta arterie rekreacyjne, obudowane usługami miejskimi i kulturalnymi, z restauracjami, ścieżkami rowerowymi i mała architekturą. Podjęliśmy decyzję o zmianie charakteru tej części nabrzeża, które z przedwojennego zaplecza nadrzecznego zostało w naszym zamyśle przekształcone w wielkomiejski bulwar, wpisujący się w istniejące i planowane w okolicy rozwiązania aktywizujące nadbrzeże Odry. Wyniesiony bulwar założony nad brzegiem rzeki został obudowany nowym, trzykondygnacyjnym horyzontalnym pawilonem z mieszkaniami i lokalami gastronomicznymi, co funkcjonalnie wzmacnia to miejsce, a formalnie redukuje wysokość zabudowy drugiego planu, tworząc bardziej przystępny front od strony Odry. Stylistyczna prostota pawilonu realizuje nasz zamiar dyskretnej obecności w tym historycznym miejscu.

NOWY TARG

Nowy Targ jest naszym kolejnym doświadczeniem działania w skali budynku – kwartału. Obszar o wymiarach 145x45m znajduje się w obrębie Starego Miasta z rygorystycznym planem miejscowym. Wyłoniony w konkursie projekt poprzedzony był skomplikowanymi analizami nieruchomości w celu wypracowania optymalnej strategii urbanizacji. Ostatecznie zmaterializował się najbardziej pozytywny dla struktury miasta wariant, w którym dzięki pozyskaniu dodatkowych dwóch nieruchomości uniknęliśmy wynikowych styków i podziałów.

Powojenna obudowa placu Nowy Targ podlega od kilku lat sukcesywnej rewaloryzacji, a budynek urzędu wyznacza w nim standard gmachu. W tym precyzyjnie określonym kontekście zależało nam, aby budynek cechował się wielkomiejską architekturą o dobrej, dostosowanej do otoczenia skali i trwałością rozwiązań materiałowych. Jednocześnie staraliśmy się stworzyć model biurowca, który nie jest introwertyczną strukturą, wykorzystującą jedynie idealne położenie. Jako nadrzędne przyjęliśmy założenie budowania witalnych parterów, pełnych ogólnodostępnych usług. W koncepcji konkursowej zaproponowaliśmy realizację budynku o rytmicznych, betonowo – szklanych elewacjach z charakterystycznymi rozcięciami w formie dziedzińców zlokalizowanych na poziomie drugiego piętra i tarasami widokowymi. W rozwiązaniach elewacji widoczna jest czytelna struktura podziałów, wynikająca z uwarunkowań zewnętrznych oraz podziału funkcjonalnego wnętrz. Wysięg i gabaryty przekroju elementów przestrzennych zróżnicowano w zależności od roli kompozycyjnej i położenia w obrębie poszczególnych elewacji i po licznych próbach zdecydowano o groszkowaniu powierzchni prefabrykatów.

Liczymy, że Nowy Targ może stać się przykładem lokalizacji funkcji biurowej, która ze swoją zaprogramowaną witalnością jest w stanie pozytywnie wpłynąć na renesans ulic, przeciwdziałając monokulturze funkcjonalnej w centrach miast.

GREEN 2DAY

Słowem kluczem obu projektów jest „gmach”, a wszystko bierze swój początek w nieoczywistej dla biur lokalizacji – tuż na granicy Ostrowa Tumskiego. W zasadzie wszystkie kluczowe decyzje zostały podjęte przy pierwszym projekcie. To wtedy zdecydowaliśmy się radykalnie przemodelować układ urbanistyczny w obrębie wylotu ulicy Szczytnickiej, niegdyś funkcjonującej w śródmiejskiej, kwartałowej morfologii. Na powojennym gruzowisku powstała tu szkoła, co kompletnie zaburzyło kompozycję i czytelność układu. Dopiero realizacja Biblioteki Uniwersyteckiej dała asumpt do rozważań o przemodelowaniu struktury. W miejscu szkoły zaplanowaliśmy 2 budynki na planie litery U, budując pomiędzy nimi przestrzeń publiczną i odtwarzając zapomniany ciąg pieszy. Dodatkowo, aby wzmocnić nowy byt, wszelkie miastotwórcze funkcje (kantyny, kawiarnie, usługi) zaplanowaliśmy w obudowie nowopowstałego ciągu.

Bezpośrednie sąsiedztwo Ostrowa i gmach Biblioteki otworzyły nam drogę do poszukiwań w warstwie typologii obu budynków. Ważne było uzyskanie poczucia trwałości, jakości i ponadczasowości. Stąd transpozycja motywu ściany z otworami i nawiązanie do mieszkaniowej tekstury pierzei ulicy Szczytnickiej. Motywem wyjściowym w miejsce jednowymiarowej fasady, stało się okno z jego wszystkimi atrybutami: ościeżem, glifami i światłocieniem. Poddane geometryzacji i zmultiplikowaniu, aby osiągnąć zamierzone wcześniej efekty. Obie bryły subtelnie się różnią detalami geometrii i rozkładem mas. W drugim musieliśmy „dociągnąć” ścianę frontową do pierzei ulicy, znacznie odginając rzut i aby zbalansować ten ruch, doważyć przeciwległy narożnik zaznaczając wejście.

Cieszy nas, że z pozornie banalnego zespołu biur, powstał fragment miasta o kompletnie nowej morfologii, nadpisujący skomplikowaną historię, który mamy nadzieje teraz wypełni gęste, miejskie życie.

GREEN DAY

Słowem kluczem obu projektów jest „gmach”, a wszystko bierze swój początek w nieoczywistej dla biur lokalizacji – tuż na granicy Ostrowa Tumskiego. W zasadzie wszystkie kluczowe decyzje zostały podjęte przy pierwszym projekcie. To wtedy zdecydowaliśmy się radykalnie przemodelować układ urbanistyczny w obrębie wylotu ulicy Szczytnickiej, niegdyś funkcjonującej w śródmiejskiej, kwartałowej morfologii. Na powojennym gruzowisku powstała tu szkoła, co kompletnie zaburzyło kompozycję i czytelność układu. Dopiero realizacja Biblioteki Uniwersyteckiej dała asumpt do rozważań o przemodelowaniu struktury. W miejscu szkoły zaplanowaliśmy 2 budynki na planie litery U, budując pomiędzy nimi przestrzeń publiczną i odtwarzając zapomniany ciąg pieszy. Dodatkowo, aby wzmocnić nowy byt, wszelkie miastotwórcze funkcje (kantyny, kawiarnie, usługi) zaplanowaliśmy w obudowie nowopowstałego ciągu.

Bezpośrednie sąsiedztwo Ostrowa i gmach Biblioteki otworzyły nam drogę do poszukiwań w warstwie typologii obu budynków. Ważne było uzyskanie poczucia trwałości, jakości i ponadczasowości. Stąd transpozycja motywu ściany z otworami i nawiązanie do mieszkaniowej tekstury pierzei ulicy Szczytnickiej. Motywem wyjściowym w miejsce jednowymiarowej fasady, stało się okno z jego wszystkimi atrybutami: ościeżem, glifami i światłocieniem. Poddane geometryzacji i zmultiplikowaniu, aby osiągnąć zamierzone wcześniej efekty. Obie bryły subtelnie się różnią detalami geometrii i rozkładem mas. W drugim musieliśmy „dociągnąć” ścianę frontową do pierzei ulicy, znacznie odginając rzut i aby zbalansować ten ruch, doważyć przeciwległy narożnik zaznaczając wejście.

Cieszy nas, że z pozornie banalnego zespołu biur, powstał fragment miasta o kompletnie nowej morfologii, nadpisujący skomplikowaną historię, który mamy nadzieje teraz wypełni gęste, miejskie życie.

WITOLDA 43

Paradoksalnie, najważniejsza dla tego budynku decyzja przestrzenna została podjęta kilkaset metrów poza granicą projektu. Teren, który przez lata zarezerwowany był dla monstrualnej galerii handlowej przeznaczono na zabudowę mieszkaniową. To przełożyło się na szereg zmian w skomplikowanej geometrii układu ulic. Z gęstego patchworku 19-to wiecznych kwartałów wyłonił się nowy zestaw urbanistyczny – trójkątny, śródmiejski plac, tworząc zupełnie nową jakość przestrzenną i dając potencjał dla wykreowania tak pożądanej miejskiej witalności. Nam przyszło zamknąć główną pierzeję tego układu, co stało się punktem wyjścia do rozważań nad formą budynku.

W tej sytuacji podjęliśmy decyzję o jednoznacznym geście projektowym – zamknięciu kwartału tworzącym ścianę – scenę dla oczekiwanych miejskich aktywności. Zdecydowana forma budynku została dramatycznie rozcięta w poszukiwaniu właściwego rozkładu masy. Homogeniczna fasada, sperforowana naprzemiennie występującymi otworami portfenetrów i wyścielanymi na czarno wnękami loggii, została zamknięta lekkim, ażurowym zwieńczeniem dachowych pergoli. Wspólny i dostępny dla wszystkich mieszkańców taras z widokiem na rzekę i panoramę miasta zlokalizowano od strony ulicy Zyndrama z Maszkowic  Podcięty usługowy parter stanowi bazę dla tak oczekiwanych miastotwórczych funkcji.

Wchodząc z miejskiego skweru do wyłożonego ciepłym drewnem hallu, który daje oprawę codziennym sąsiedzkim spotkaniom, ciężko sobie wyobrazić, że jeszcze dekadę temu w tym kwartale istniały tylko trzy budynki.

STC

Budynek STC zlokalizowano w ciągu ulicy Piłsudskiego, na nietypowej działce powstałej w wyniku parcelacji dawnego cmentarza żydowskiego. Klasyczny miejski kwartał podzielono po przekątnej w celu upamiętnienia śladu dawnego zieleńca, który stanowił w przeszłości zaplecze cmentarne.

Zgodnie z decyzjami planistycznymi, obiekt składa się z bazy, wyznaczonej przeciętną wysokością okolicznej zabudowy i dominanty, dla której plany nie przewidywały ograniczeń. W trakcie prób na modelach zdecydowano o wysokości 55 metrów jako wartości wystarczającej dla akcentu przestrzennego. Wytworzona dominanta podkreśla otwarcie w ciągu ul. Piłsudskiego na przedpole dworca kolejowego i sygnalizuje jego obecność. Bryłę wieży podzielono na moduły, nieznacznie poprzekręcane względem osi pionowej w celu uzyskania dynamiki wzmacniającej wrażenie smukłości. Zabieg ten poprawił także doświetlenie sąsiednich budynków. Na tak powstałe „kostki” wprowadzono podziały elewacyjne, pozwalające na zagospodarowanie otwartych przestrzeni biurowych w moduły. Głębokie, pionowe profile, pozwalały wzmocnić wertykalizm sylwety, poprawiając proporcje budynku. Dzięki nim uzyskano pożądaną grę światła na fasadzie, dając jej plastyczny wyraz. „Żyletki” stanowią także element zacieniający fasady zapewniając komfort użytkowania bez uciekania się do skomplikowanych i kosztownych systemów, pozostawiając jednocześnie zapierające dech w piersiach widoki.

Budynek Silver Tower Center zawiera zestaw usług komercyjnych: hotel, centrum konferencyjne, biura, handel i parking. Do handlu i usług zapewniono wejścia z przyległych ulic, dbając o ich witalność, a na powstałym skwerze zorganizowano miejsce dla ogródków gastronomii. Budynek wnosi ożywienie tej części Przedmieścia Oławskiego, cieszącego się dotąd złą sławą i stanowi kolejny krok na drodze do jego rewitalizacji.

GREEN TOWERS

Analiza okolicznej zabudowy jednoznacznie wykazała dominację długich, wysokich prostopadłościanów budujących nową skalę tandemu Strzegomskiej i Robotniczej. Jednak schwarzplan odsłonił nieoczekiwaną zmianę geometrii w rejonie ulicy Stacyjnej i to „zaburzenie” postanowiliśmy wykorzystać i przestrzennie ograć. Postanowiliśmy formalnie zszyć te sąsiadujące fragmenty Szczepina i bliźniacze, ponad 30 metrowe wieże biur materializują ten zamysł, dopełniając jego powojenną morfologię. Wejścia główne do budynków zlokalizowano odpowiednio od obu ulic i podkreślono przerysowanymi formalnie zadaszeniami płynnie przechodzącymi w ochronę ramp zjazdowych. Ten dyskretny twist odnosi się wprost do geometrycznej deformacji i został wzmocniony i zestrojony z przekoszonym układem solidnych ekranów akustycznych wieńczących budynki. W parterze, pomiędzy wieżami zaprojektowano zagłębiony częściowo w terenie plac, który doświetla program użytkowy. Op art’owa kompozycja fasad przechodząca w rysunek posadzek, dynamizuje założenie, próbując łamać monotonię funkcji biurowej. We wnętrzu udało się zrealizować rzeźbę Józefa Hałasa poświęconą wybitnemu badaczowi ludzkiej inteligencji – Williamowi Sternowi. Wszystko to razem wytwarza frapujące interakcje i buduje pomosty pomiędzy przeszłością, a dzisiejszym przeznaczeniem miejsca. Bliźniacze budynki są typologicznie wystudiowanym i zoptymalizowanym, trójtraktowym modelem biur. To nasz pierwszy o tej skali zestaw i tą wystudiowaną typologię będziemy później transponować i udoskonalać w kolejnych realizacjach.