KAPLICA WOTYWNA

PLAC PRZY WITOLDA

V LO

W zasadzie wszystkie najistotniejsze decyzje w tym projekcie mają swoją genezę w lokalizacji. Działka, położona na skraju parku, a jednocześnie przy bardzo ruchliwej drodze wylotowej z Wrocławia, gdzie nie ma już miasta z gęstą siecią kwartałów i wzajemnych powiązań, zbudowała nam matrycę uwarunkowań. A ta z kolei ustawiła cały ciąg procesów decyzyjnych. Pierwszy cel, oszczędzić jak najwięcej drzew, uzyskaliśmy, wpisując projektowany budynek w ślad po istniejących na działce obiektach (stary basen z zapleczem). Próbując wpasować kubaturę między rozrzucone w parkowym nieładzie drzewa, radykalnie zmniejszyliśmy liczbę niezbędnych wycinek i uzyskaliśmy prosty, niemal banalny typologicznie obiekt. Jego schemat funkcjonalny opiera się na holu komunikacyjnym – strefie rekreacji, który stanowi jednocześnie bufor oddzielający pomieszczenia dydaktyczne od ulicy. Pozostałe funkcje (hala sportowa, biblioteka, sala konferencyjna) zostały zespolone z główną bryłą węzłem rozrządczym, który dystrybuuje i kontroluje ruch po szkole jej głównych i zewnętrznych użytkowników (kibice, uczestnicy konferencji, czytelnicy). Przy tej szaradzie funkcjonalnej, założenia przesunęliśmy do ekstremum – zaproponowaliśmy lokalizację boiska na dachu hali, tak aby nie generować kolejnych wycinek. Od strony ulicy Ślężnej dociążyliśmy hol nanizanymi nań pomieszczeniami laboratoriów, które z uwagi na swoją specyfikę mogły korzystać ze światła górnego. Formalnie decyzja ta dała nam asumpt do zaproponowania dynamicznej kompozycji fasady. Realnie układ ten przetestowaliśmy najpierw w innej realizacji – Ogólnokształcącej Szkole Muzycznej przy ul. Piłsudskiego, ponieważ budowa V LO została odroczona w czasie. Wszystkie decyzje były proste, choć z uwagi na uwarunkowania, często dość radykalne. Takie projekty zwykle nie wytrzymują próby czasu, a my musieliśmy do naszego powrócić po 10 latach od wygranego konkursu. Cieszy nas, że poza kilkoma technicznymi korektami projekt został zrealizowany bez zmian.

CENTRUM HISTORII ZAJEZDNIA

Fascynujące, jak na ponad wiek przed pojawieniem się w typologiach architektonicznych obiektów hybrydowych powstawały struktury, które tak łatwo potrafią zmieniać swoją funkcję. Tak jest i w tym przypadku: zajezdnia tramwaju elektrycznego przechodzi płynnie w garaż dla autobusów, a potem w obiekt muzealny. Ale po kolei.

Kiedy w latach 70-tych XIX wieku boom budowlany rozlał się w południowo-zachodniej części miasta oprócz kamienic czynszowych powstawały zakłady przemysłowe i rozbudowywała się towarzysząca im infrastruktura. W roku 1892 r. spółka Elektrische Strassenbahn Breslau z inicjatywy kupca M. Wehlaua i w partnerstwie z firmą Allgemeine Elektricitäts-Gesellschaft uruchamia nowoczesną, zelektryfikowaną linię tramwajową i buduje dla jej obsługi stosowną zajezdnię. Niestety po dramatycznych zniszczeniach wojennych, znikome pozostałości z zespołu hal zajezdni zostają przystosowane do obsługi komunikacji autobusowej.

Przystępując do wykonania koncepcji uznaliśmy, że wartością przestrzenną nowego układu urbanistycznego będzie pozostawienie wolnostojących obiektów odwzorowujących układ przestrzenny historycznych hal. Projektowany kompleks ma się w przyszłości składać z kolejnego obiektu mającego funkcje szkoleniowo-badawcze, a także obsługę konferencji i wykładów. Dlatego cała struktura funkcjonalna adaptowanej hali została podporządkowana dla tego docelowego układu, w którym to dwa niezależnie stojące obiekty działają jako jeden zespół, a główne zejście znajduje się na osi wielofunkcyjnego placu schodząc na kondygnację podziemną. Pozwoliło to zachować nietykalność bryły hali i doprowadzić jej architektoniczną powłokę do stanu z okresu swej świetności nieznacznie tylko dając sygnał o zmianie przeznaczenia poprzez umiarkowane, współczesne ingerencje. W przyszłości, zagłębiona pod ziemią strefa wejściowa płynnie przejdzie w wielofunkcyjny plac, będący przedłużeniem części ekspozycyjnej i dającym możliwość przeprowadzenia całego szeregu interakcji wspomagających proces edukacyjny. Zabieg ten nie wprowadza dysharmonii w urbanistyczny układ podłużnych brył, tak charakterystyczny dla tej części przemysłowego odcinka ulicy Grabiszyńskiej.

Nowoczesna placówka muzealna jest szansą dla całej dzielnicy, stanowiąc nową przestrzeń publiczną w tej przemysłowej dotąd części miasta.

PRZYLĄDEK NADZIEI

PLAC MIEJSKI

STARY RYNEK W CZĘSTOCHOWIE

SZKOŁA MUZYCZNA [OSM]

Typologia współczesnej szkoły ze swej natury źle wpisuje się w gęste miasto. Szuka raczej ekstensywnych struktur, spokojnego sąsiedztwa i bliskości terenów mieszkaniowych. To zupełnie inny świat, niż ten ściśnięty w śródmiejskich kwartałach. Pozorny paradoks lokalizacji w ścisłym centrum – pomiędzy ruchliwą ulicą i linią kolejową, tłumaczy marka „Łowieckiej”, której oddziaływanie na rynku edukacyjnym jest mocno ponadlokalne. Drugi powód to bezpośrednie sąsiedztwo Filharmonii Wrocławskiej, która przenosząc się do Narodowego Forum Muzyki, opuszcza swój gmach, otwierając potencjał wykreowania unikalnego kompleksu.

Wielkość działki, konieczność właściwego nasłonecznienia sal lekcyjnych i spełnienia rygorystycznych wytycznych ochrony akustycznej, sprokurowały decyzję o spiętrzeniu wszystkich funkcji w jeden homogeniczny blok z otwartym wewnętrznym dziedzińcem. Zwarty, geometryczny układ narzucił regularną i zdyscyplinowaną dyspozycję funkcji – od strony ulicy, bufor akustyczny dla sal lekcyjnych stanowi szeroki korytarz, pełniący zarówno funkcję głównej komunikacji jak i przestrzeń rekreacyjną. W główną strukturę budynku zostały wbudowane autonomiczne, małe obiekty („box in the box”) z niezależnymi ścianami i stropami. Struktura tych „pudełek” zależna jest od zakresu częstotliwości dźwięków generowanych przez poszczególne grupy instrumentów. Pomieszczenia muzyczne zyskały wykończenie ustrojami akustycznymi tłumiącymi lub wzmacniającymi poszczególne pasma muzyczne.

Piłsudskiego to jedna z tych reprezentacyjnych ulic, których znaczenie w hierarchii przestrzennej miasta jest wyjątkowe. Jej struktura od zawsze budowana była na zasadzie „wplatania” w pierzeję monumentalnych gmachów użyteczności publicznej. Budynkiem szkoły próbujemy kontynuować ten zamysł kompozycyjny. Takie „cerowanie miasta”, które kiedyś już było.

nagrody:
2015 – Brick Award PL, obiekt użyteczności publicznej

SIEDZIBA DSOIA RP

Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że będziemy rekonstruować jakiś budynek, pewnie bym nie uwierzył. Jak widać w architekturze, podobnie jak w polityce nie można nadużywać słowa ‘nigdy’. Czasem trzeba skończyć jakąś misterną układankę, w której brakującym elementem jest cały budynek. Tak było i tym razem.

Historia tej odbudowy jest trochę jak historia naszej nowej architektonicznej rzeczywistości. Nieskomplikowana i namiętna. Na wernisażu z okazji 80-lecia otwarcia wystawy WuWA we Wrocławiu, staliśmy w kilku kolegów pod planszą z rzutem świeżo spalonego przedszkola (przypadkowo ma się rozumieć) narzekając na czasy, bezkarnych inwestorów i zawsze nie taka pogodę. Jednakoż, jeżeli można uwieść architekta prostym rzutem, to takie (zbiorowe) uwiedzenie miało tam miejsce. Jeszcze raz okazało się, że dobry plan to przepustka do drugiego życia zabytku. I że Witruwiuszowska triada to nie lista punktów, tylko układ funkcji, gdzie Firmitas jest liniowo proporcjonalne do Utilitas.

Po olśnieniu na wystawie wypadki potoczyły się już niezwykle dynamicznie – jak to w naszej ułańskiej codzienności. Odważna i dalekowzroczna decyzja Miasta o podarowaniu terenu Izbie Architektów, miesiące starań o dotacje unijne, szybki projekt rekonstrukcji i budowa w stachanowskim tempie 5 i pół miesiąca. W czasie tej odbudowy wiele podstawowych pytań: dokładne usytuowanie, detale, kolor. Mozolna, detektywistyczna robota z wielkim wsparciem konserwatorskim przynosi nagrodę – odkryty przypadkiem w końcówce inwestycji brodzik potwierdza, ze budynek stoi idealnie w osi.

Wreszcie jest! Będzie tam nowy dom dla architektury i architektów. Stały adres, który jest immamentną częścią racji bytu w tym zawodzie. Za chwilę ruszy tam architektoniczny DKF, stała ekspozycja WuWy, wykłady, warsztaty i wystawy młodych. Ale to już zupełnie inna historia.

ZESPÓŁ SZKOLNO-PRZEDSZKOLNY OS. STABŁOWICE