MŁYN MARIA

WITOLDA 3840

TARAS SĄSIEDZKI

Zajęliśmy się tym niewielkim projektem po to by uporządkować i uspołecznić przestrzeń typowego podwórka w XIX wiecznym bloku zabudowy kwartałowej. Chcieliśmy też, być może trochę manifestując – odbetonować kawałek miasta. Lato w mieście bez zieleni jest staje się coraz trudniejsze do wytrzymania. Stąd pomysł stworzenia przestrzeni wygodnej, dającej schronienie przed słońcem, będącej zarówno przedłużeniem naszego biura jak i miejscem spotkań dla mieszkańców kamienicy. Forma tarasu została zaprojektowana z myślą o łatwej dostępności dla wszystkich użytkowników – niska platforma, wyposażona w stałe meble, za pomocą prostych form aranżuje przestrzeń.

To jeden z najmniejszych projektów jaki wykonaliśmy. Aby go zrealizować uwolniliśmy od betonu 30m2 gleby. W pierwszej kolejności zadbaliśmy o opiekę arborystyczną dla okazałego ajlanta gruczołkowatego (aka „Mietek”), który znalazł się w centralnej części projektowanego tarasu. Zrealizowano między innymi cięcia sanitarno-pielęgnacyjne korony oraz rozluźnienie i napowietrzenie struktury gleby. Istniejące drzewo stanowi naturalną ochronę przed słońcem w letnie, gorące dni.

Taras wykonany z wąskich desek o wymiarach 5,5cm x 2,65 cm w rozstawie co 1 cm, tworzy ażurową zabudowę, która nie blokuje naturalnego wchłaniania wody opadowej przez glebę. Do wykonania tarasu użyto certyfikowanego drewna iglastego, które pochodziło z lasów, w których prowadzona jest zrównoważona gospodarka leśna. Świadomie zrezygnowaliśmy z chemicznej konserwacji drewna – dzięki temu nie wprowadziliśmy do środowiska ok. 10 litrów olejów, które bazują na rozpuszczalniku. Wybrany przez nas gatunek drewna (modrzew syberyjski) ma naturalną odporność na warunki atmosferyczne i nawet bez żadnej konserwacji chemicznej będzie nam służył minimum 10-15 lat. Z czasem jego naturalny kolor będzie się pokrywał szarą patyną.

Po uwolnieniu kolejnych 40m2 terenu przy tarasie, zaprojektowaliśmy ogród. Wypełnienie tej niewielkiej powierzchni licznymi krzewami  i bylinami zapewni w przyszłości bujną, gęstą, piętrową zieleń. Dosadziliśmy również dwa buki, które stworzą naturalną ochronę przed słońcem dla południowej, mocno nasłonecznionej elewacji budynku. Całe 70m2 stało się terenem biologicznie czynnym i pomaga nam lepiej gospodarować wodami opadowymi w obrębie dziedzińca.

Do realizacji pierwszej fazy projektu (porządkowania podwórza) zaprosiliśmy wszystkich mieszkańców kamienicy. Zrobiliśmy coś na kształt czynu społecznego, w którym zakupiliśmy narzędzia, rośliny i zamówiliśmy transport. Sam taras wykonała profesjonalna firma. Po całym dniu spotkania urządziliśmy wspólnego grilla, który trwał do wczesnych godzin porannych.

CENTRUM HISTORII ZAJEZDNIA

Fascynujące, jak na ponad wiek przed pojawieniem się w typologiach architektonicznych obiektów hybrydowych powstawały struktury, które tak łatwo potrafią zmieniać swoją funkcję. Tak jest i w tym przypadku: zajezdnia tramwaju elektrycznego przechodzi płynnie w garaż dla autobusów, a potem w obiekt muzealny. Ale po kolei.

Kiedy w latach 70-tych XIX wieku boom budowlany rozlał się w południowo-zachodniej części miasta oprócz kamienic czynszowych powstawały zakłady przemysłowe i rozbudowywała się towarzysząca im infrastruktura. W roku 1892 r. spółka Elektrische Strassenbahn Breslau z inicjatywy kupca M. Wehlaua i w partnerstwie z firmą Allgemeine Elektricitäts-Gesellschaft uruchamia nowoczesną, zelektryfikowaną linię tramwajową i buduje dla jej obsługi stosowną zajezdnię. Niestety po dramatycznych zniszczeniach wojennych, znikome pozostałości z zespołu hal zajezdni zostają przystosowane do obsługi komunikacji autobusowej.

Przystępując do wykonania koncepcji uznaliśmy, że wartością przestrzenną nowego układu urbanistycznego będzie pozostawienie wolnostojących obiektów odwzorowujących układ przestrzenny historycznych hal. Projektowany kompleks ma się w przyszłości składać z kolejnego obiektu mającego funkcje szkoleniowo-badawcze, a także obsługę konferencji i wykładów. Dlatego cała struktura funkcjonalna adaptowanej hali została podporządkowana dla tego docelowego układu, w którym to dwa niezależnie stojące obiekty działają jako jeden zespół, a główne zejście znajduje się na osi wielofunkcyjnego placu schodząc na kondygnację podziemną. Pozwoliło to zachować nietykalność bryły hali i doprowadzić jej architektoniczną powłokę do stanu z okresu swej świetności nieznacznie tylko dając sygnał o zmianie przeznaczenia poprzez umiarkowane, współczesne ingerencje. W przyszłości, zagłębiona pod ziemią strefa wejściowa płynnie przejdzie w wielofunkcyjny plac, będący przedłużeniem części ekspozycyjnej i dającym możliwość przeprowadzenia całego szeregu interakcji wspomagających proces edukacyjny. Zabieg ten nie wprowadza dysharmonii w urbanistyczny układ podłużnych brył, tak charakterystyczny dla tej części przemysłowego odcinka ulicy Grabiszyńskiej.

Nowoczesna placówka muzealna jest szansą dla całej dzielnicy, stanowiąc nową przestrzeń publiczną w tej przemysłowej dotąd części miasta.

PAŁAC BALLESTREMÓW

SIEDZIBA DSOIA RP

Gdyby mi ktoś kiedyś powiedział, że będziemy rekonstruować jakiś budynek, pewnie bym nie uwierzył. Jak widać w architekturze, podobnie jak w polityce nie można nadużywać słowa ‘nigdy’. Czasem trzeba skończyć jakąś misterną układankę, w której brakującym elementem jest cały budynek. Tak było i tym razem.

Historia tej odbudowy jest trochę jak historia naszej nowej architektonicznej rzeczywistości. Nieskomplikowana i namiętna. Na wernisażu z okazji 80-lecia otwarcia wystawy WuWA we Wrocławiu, staliśmy w kilku kolegów pod planszą z rzutem świeżo spalonego przedszkola (przypadkowo ma się rozumieć) narzekając na czasy, bezkarnych inwestorów i zawsze nie taka pogodę. Jednakoż, jeżeli można uwieść architekta prostym rzutem, to takie (zbiorowe) uwiedzenie miało tam miejsce. Jeszcze raz okazało się, że dobry plan to przepustka do drugiego życia zabytku. I że Witruwiuszowska triada to nie lista punktów, tylko układ funkcji, gdzie Firmitas jest liniowo proporcjonalne do Utilitas.

Po olśnieniu na wystawie wypadki potoczyły się już niezwykle dynamicznie – jak to w naszej ułańskiej codzienności. Odważna i dalekowzroczna decyzja Miasta o podarowaniu terenu Izbie Architektów, miesiące starań o dotacje unijne, szybki projekt rekonstrukcji i budowa w stachanowskim tempie 5 i pół miesiąca. W czasie tej odbudowy wiele podstawowych pytań: dokładne usytuowanie, detale, kolor. Mozolna, detektywistyczna robota z wielkim wsparciem konserwatorskim przynosi nagrodę – odkryty przypadkiem w końcówce inwestycji brodzik potwierdza, ze budynek stoi idealnie w osi.

Wreszcie jest! Będzie tam nowy dom dla architektury i architektów. Stały adres, który jest immamentną częścią racji bytu w tym zawodzie. Za chwilę ruszy tam architektoniczny DKF, stała ekspozycja WuWy, wykłady, warsztaty i wystawy młodych. Ale to już zupełnie inna historia.

REWITALIZACJA PODWÓRKA

RENOMA

Na początku był paraliżujący strach. Choć zadanie z pozoru banalne – znalezienie opakowania. A dokładnie formy dla współczesnej maszyny handlowej, składającej się z wielu niekochanych komponentów (wielopoziomowy parking) i technologicznych obowiązków (czerpnie, wyrzutnie, ażury). Maszyny perfekcyjnie zaprogramowanej na potrzeby współczesnego handlu przez specjalistów z Londynu (Benoy) i wprowadzającej swoją masą, sporą dysharmonię w skali tego fragmentu miasta. W kontrze monumentalny i kultowy, zniszczony ale nadal bezkompromisowo piękny gmach Dernburga, przed którym należałoby przyklęknąć. Sprawy nie ułatwiały niezwykle skomplikowane zapisy Planu Miejscowego.

Później wielomiesięczne miotanie się od ściany do ściany, w poszukiwaniu formuły załatwiającej wszystkie problemy. Klucz tym razem był intuicyjnie blisko – w pierwszych szkicach i rozmowach, choć aby go zauważyć zatoczyliśmy kilkunastomiesięczne koło dyskusji i wielu alternatywnych wersji.

Głównym zamiarem stała się stylistyczna i formalna kontynuacja istniejącej architektury przy użyciu współczesnego języka znaków i z wykorzystaniem do zbalansowania skali obiektu dynamiki, tak charakterystycznej dla epoki. Spójność starej i nowej części uzyskano dzięki proporcjom, zabiegom redukującym masę, horyzontalnym podziałom elewacji, charakterowi zastosowanych materiałów oraz kolorystyce. Dynamika jednoznacznie horyzontalnej elewacji nowej części została spotęgowana przez wachlarzowe odchylenie poziomych gzymsów, które tworzą bardzo mocno zaznaczony pierwszy plan fasady. Jego tło stanowią szklane witryny i ściana wykończona płytami włóknocementowymi (fibre-C) w kolorze ciemnobrunatnym, korespondującym z ceramiczną okładziną zabytkowego gmachu. Nowa bryła łączy się z zabytkowym gmachem za pośrednictwem atrium wejściowego, które pełni funkcję łącznika (buforu) między obu częściami.

W ramach inwestycji zagospodarowano także plac Czysty oraz przebudowano ulice: Podwale i Czystą, dzięki czemu tereny otaczające dom handlowy zostały ponownie włączone w publiczne życie miasta.

GIMNAZJUM W SIECHNICACH